Kruszwica: odpowiedzią jest miłość

 



„Oto wszystko, czego Jezus żąda od nas: nie potrzebuje On wcale naszych dzieł, lecz jedynie naszej miłości” – mówiła św. Teresa od Dzieciątka Jezus. W piątek 30 września minęła 125. rocznica jej śmierci. Kruszwicka parafia, której patronuje, uczciła ją w dzień liturgicznego wspomnienia 1 października. Uroczystościom odpustowym przewodniczył bp Radosław Orchowicz.

Przypominając krótko życie św. Teresy z Lisieux biskup pomocniczy gnieźnieński wskazał na charakterystyczne rysy drogi jej wiary i życia zakonnego – ufne oddanie się miłosiernemu Bogu i uświęcanie się w codzienności, poprzez małe gesty, odnajdowanie i realizowanie miłości w codziennych sprawach i zajęciach. „Nareszcie znalazłam moje powołanie, moim powołaniem jest miłość. Tak, znalazłam swoje miejsce w Kościele. W sercu Kościoła, mojej Matki, będę Miłością, w ten sposób będę wszystkim i moje marzenie zostanie spełnione” – pisała św. Teresa w „Dziejach duszy”.

„Ona nie czekała na wielkie wydarzenia i heroiczne czyny” – mówił w homilii bp Orchowicz dodając, że tak samo my nie powinniśmy na nie czekać, ale realizować powołanie do miłości i świętości w naszym domu, w naszej rodzinie, pośród ludzi, którzy nas otaczają, w tym wszystkim, co przynosi codzienność. Jak ona nie powinniśmy również wątpić w Bożą Opatrzność, nawet w najciemniejszych i najtrudniejszych chwilach życia. „Niczym się nie trap, niczego nie bój. Bogu zaufaj. Nic ci nie grozi. Bóg sam wystarcza” – pisała św. Teresa, dając tym samym uniwersalną radę na każde czasy, także na nasze czasy pełne niepokoju, lęku i niepewności.

Podczas Mszy św. odpustowej bp Orchowicz poświęcił róże przyniesione przez wiernych do kościoła. Jest to szczególny obrzęd związany z liturgicznym wspomnieniem św. św. Teresy od Dzieciątka, która od dzieciństwa lubiła obsypywać krzyż Jezusa świeżymi płatkami róż i tak właśnie – z krzyżem i różami, przedstawiana jest na obrazach. Róże są też znakiem łask wypraszanych za pośrednictwem św. Teresy, która przed śmiercią powiedziała: „Chcę, przebywając w niebie, czynić dobro na ziemi. Po śmierci spuszczę na nią deszcz róż”.

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus przyszła na świat jako Teresa Martin w 1873 roku w Alençon we Francji. Była najmłodszym z dziewięciorga dzieci (czworo z nich umarło jeszcze przed jej narodzinami). Z powodu przeszkód prawnych (zbyt młodego wieku) przyjęcie do nowicjatu wybłagała podczas audiencji u Leona XIII, który obchodził 50-lecie kapłaństwa, na kolanach prosząc: „Ojcze Święty, pozwól, abym dla uczczenia Twego jubileuszu mogła wstąpić do Karmelu w piętnastym roku życia”. Co prawda papież, nie chcąc czynić wyjątku, nie zgodził się od razu na prośbę Teresy, ale rok później przyjęto ją do klasztoru. Wstąpiła do Karmelu, w którym przebywały już dwie jej starsze siostry, a trzecia siostra wstąpiła tam po śmierci ojca, którym się opiekowała. W czasie krótkiego życia zakonnego doświadczyła ogromnej radości z oddania się Bogu, ale też przeszła przez ciemności zwątpienia i próby wiary. Cierpiała na depresję, lęki i ataki paniki, w którym to doświadczeniu może być bliska wielu współczesnym ludziom. Zmarła na gruźlicę 30 września 1897 roku mając zaledwie 24 lata.

B. Kruszyk
Fot. ks. R. Malewicz, A. Matusiak


Share:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz